Archiwum
2008
Marzec
Styczeń
2007
Czerwiec
Maj
Linki
Dzisiaj zamieszczę FaQ, czyli odpowiedzi na zadawane pytania
:
1. Mój e-mail: kayako.saeki@wp.pl
.
2. Mam tak zrąbany szablon, że nie ma zakładki 'dodaj do ulubionych, ale nie zmienię go, ponieważ pasuje do treści
Wystarczy wtedy dodać ten adres do linków
.
3. Nie mogę za bardzo informować o nowych notkach, bo nie mam za bardzo czasu. Internetu w domu brak, a jak już mogę z niego skorzystać to nie na długo
...
A teraz kolejna część opowiadania...
************************************************
-Halo! Jak tam…eee, to my przepraszamy, cofniemy się na moment…-wybąkał zmieszany Arek i zabłysnął wszystkimi odcieniami purpury.
-Ha ha, nie masz się czego wstydzić!-uspokoiła go Lidia i przytuliła się do Michała.
-Eh, to jak, podłączamy kable i gramy?-zasugerował Grzegorz.
-Owszem, kocie, ale nie za długo, parę kawałków i się zmywamy…-powiedziała Oriana spoglądając na godzinę-…jest już dość późno.
-No fakt, twój głos musi odpocząć…
-Nie tylko mój głos, ale i ja sama. Poza tym wy też musicie się przespać.
-To zagrajmy ‘Bring me to life’, tyle że bez pianina. Przynajmniej poćwiczysz do koncertu.-Adam rzucił propozycję-A tak w ogóle to zaśpiewasz z podkładem czy mamy grać na instrumentach?
-Nuty w ogóle znacie?
-Pewnie, że tak, bułka z masłem…
-W takim razie gracie ze mną!
-O matko…Znowu instrumenty będziemy przenosić…
-Michał, weź się nie załamuj, już wcześniej z Bartasem gadałam na ten temat, transport mamy z głowy.
-To w porządku, grajmy w końcu!-niecerpliwił się perkusista.
-Oka…Gotowi?
-Jasne!
Kilka chwil. Potężny dźwięk gitar, uderzająca siła perkusji, pulsujący bas i wyrazisty głos zielonookiej…
-Jejku, to było po prostu bombowe!!-z zachwytem wykrzyczała czerwonowłosa Przyjaciółka Oriany-Jutro będziecie gwoździem programu!
Paczka rozeszła się w wyśmienitych nastrojach, a Oriana została w garażu. Wygodnie usiadła na sofie, włączyła mp3, chwyciła za notesik i długopis, po czym zaczęła pisać:
***
Wszystko zaczyna się układać
Tak przynajmniej myślę
Blizny na rękach goją się powoli
Lecz zadry na sercu nie znikną nigdy
Mętlik w głowie powoli ustaje
Upadłam nisko i boleśnie
A teraz krok po kroku
Powstaję zwycięsko
Przyrzekam sobie
I to nie od dziś
Że już nigdy
Przenigdy
Nie dam się
Tak poniżyć samej sobie
Wiem
Będzie ciężko
Ale dam radę
Jestem silna
Zawsze mogę liczyć na pomoc
Ukochanych mi osób
***
Tyle już przeżyłam
Pomimo młodego wieku
Sama sobie się dziwię
Ile po tylu rzeczach uczuć
W człowieku się gromadzi
To mnie przerasta
Wszystko miata mną
Niczym szmacianą lalką
Na szczęście
Są osoby
Które kocham
Które są zawsze przy mnie
Którym bezgranicznie ufam
Na których nigdy się nie zawiodę
***
Wysłucha, pomoże, doradzi
W zły nastrój Cię nie wprowadzi
Uleczy złamane serce
Pocieszy, rozśmieszy i co jeszcze?
Dużo tych zalet jest
A o kim mowa?
Dobrze wiesz
Przecież to On,
Twój Najlepszy Przyjaciel
***
Nareszcie
Jestem
Szczęśliwa
Naprawdę…
Po wielu nieudanych próbach
Udało mi się osiągnąć pełnię
Szczęścia …
***
-Czuję się taka szczęśliwa!-krzyknęła na cały garaż.
-Domyślam się, skarbie, ale najwyższy czas pójść spać, prawda?
-Ojej! Mamo, ja…
-Już się nie tłumacz, tylko migiem do łóżka, masz pojęcie, która jest godzina?!
-Przepraszam… Dobranoc mamusiu.-cmoknęła kobietę w policzek i pobiegła do mieszkania, po czym wskoczyła w koszulę nocną i położyła się w łóżku. Przez chwilę przewracała się z boku na bok, wkrótce potem zasnęła.
---
|Design by Go¶ka©|
Layout from <Bloguj.Net